20 cze 2011

WULKAN LA CORONA - Lanzarote

Przychodzi taki czas kiedy sandały czas zdjąć :)

Wulkan la Corona to jeden z naszych zaplanowanych celów na wyspie Lanzarote. Jeszcze przed wylotem  z kraju planowaliśmy wejście na ten wulkan, który wznosi się na wysokość 609 m n.p.m i jest bardzo charakterystyczną górą w północnej części wyspy. Podejście rozpoczęliśmy od strony zachodniej, pozostawiając samochód w pobliskiej wiosce Guinate. Kiedy już wszystkie miejscowe burki zdążyły nas obszczekać, my oddaliliśmy się już znacznie od wioski , a przed nami powiększał się spory stożek wulkanu.

Droga początkowo prowadziła przez suche i porośnięte kaktusami, południowo-zachodnie zbocze krateru i była dość monotonna, każdy krok jednak przybliżał nas bliżej szczytu , który skrywał tajemnicze wnętrze dawno już wygasłego wulkanu. Klimat na Lanzarote raczej nie jest odpowiedni do chodzenia w ciężkich traperkach,więc uparcie brnąłem na szczyt w sandałach, jednak z każdym krokiem wulkaniczny żużel uwierający w stopy podpowiadał mi ,że czas zmienić buty ! Od czasu do czasu szydercze spojrzenie mojej małżonki, uzbrojonej w odpowiednie traperki, sprawdzało czy moje sandały trafiły już do plecaka. Odpowiednie buty dyndały jednak na plecaku, czekając spokojnie na swój czas :)
Roślinność porastająca zbocze wulkaniczne zaczynała znikać i ustępować miejsca porostom, to oznaczało, że do szczytu już blisko. Widok wnętrza krateru to coś co było naszą nagrodą, widok był cudowny i warty zobaczenia. Kiedy chodzimy po klasycznych górach to wejście na szczyt jest naszym celem, z wulkanami jest jednak inaczej, zupełnie inaczej. Krater wulkanu w większości przypadków tworzy obszerną grań, którą można okrążyć zataczając pełny krąg. Krawędź Wulkanu la Corona jest łatwa do okrążenia i nie nastręczała nam większych problemów, jednak jedno miejsce , musze przyznać, wywarło na nas spore wrażenie. Przez kilka chwil zastanawiałem się czy damy radę i czy przejście tego odcinka bez asekuracji to rozsądna sprawa. Powoli i bez zbytniego pośpiechu udało się znaleźć bezpieczną drogę w stosunkowo stromym i mało stabilnym wulkanicznym podłożu, a krater mogliśmy zaliczyć do kolejnej udanej przygody z wyspy wulkanów.

Widoki były cudowne więc wykonaliśmy kilka pamiątkowych zdjęć.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz